Sun nad Sanem!

23:22

Wyjątkowo słoneczny weekend spędziliśmy na dwudniowym spływie po Sanie, na trasie od Sanoka po Dynów. We wczesnych godzinach popołudniowych, w wesołym składzie dotarliśmy na miejsce. Krzemienna, malowniczo położona wioska z przeprawą promową nad Sanem okazała się idealną bazą wypadową. Do dyspozycji gości wiele atrakcji, jak przystało na porządny ośrodek wczasowy; piłkarzyki, bilard, siatkówka ;) To tu, również co weekend mili gospodarze raczą swoich gości "regionalnym" kotletem schabowym i muzyką, przygrywaną przez zespół na żywo(!) w klimacie lat '90 ;)) Zrozumiałam czym jest dosłownie i w przenośni "granie do kotleta" ;)


Siła rąk nas nie zawiodła i tym razem. W pierwszym dniu pokonaliśmy 29 kilometrów a w drugim około 17 km. Nie obyło się bez przygód z wywrotką, co w konsekwencji doprowadziło do pospiesznego wyławiania prowiantu i wylewania wody z kajaków. Zdaliśmy sobie sprawę, że San, pozornie spokojny, można powiedzieć wręcz leniwy, potrafi miejscami pokazać swój górski charakter. Ze względu na niski stan wody w kilku miejscach kajaki zwyczajnie musieliśmy przenosić.
                           


Głód w porze obiadowej zmusił nas do zacumowania kajaków i rozpalenia ogniska. W iście "robbinsonowskim" stylu, na wystruganych patykach wypiekaliśmy soczyste kiełbaski by w pełni sił płynąć dalej.


Podziwiać fruwające i trzepoczące nad powierzchnią wody kaczki czy wygrzewające się na brzegu majestatyczne bociany ;)  Za to między innymi uwielbiam kajakowanie. Za bliskość obcowania z naturą. Za zmęczone wiosłowaniem przedramiona. Za opalone ręce i plecy. Za naprawdę proste problemy wynikające z sytuacji i natychmiastowość podejmowania decyzji, którą stroną płynąć, jak ominąć wystający kamień czy łagodnie przepłynąć wodny próg by uniknąć niemiłych niespodzianek i bliskiego kontaktu z dnem rzeki ;)



Wybaczcie jakość zdjęć, niestety mieliśmy ze sobą tylko aparat kompaktowy, który już w podróżach wiele przeszedł ;) 

Pozdrawiam, 
Asia














You Might Also Like

0 komentarze